
Porty odwiedzane w czasie udziału w operacji
Enduring Freedom
przez
ORP Kontradmirał X. Czernicki
Okręt w czasie wykonywania misji w ramach operacji EF odwiedził w sumie 4 porty. Jeden na Malcie, jeden w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, jeden w Bahrajnie oraz jeden w Kuwejcie. Każdy z tych portów wiązał się z wykonywaniem innego zadania przez okręt i jego załogę.
Port na Malcie - La Valetta - możemy nazwać portem tranzytowym. W tym porcie w trakcie postoju, zaopatrywaliśmy się w wodę, paliwo i żywność. Była też okazja zwiedzić miasto, choć trzeba przyznać, że za dnia nie jest to wielką przyjemnością, ze względu na panujące w rejonie wysokie temperatury. Przedstawiciele załogi 511 w drodze powrotnej złożyli wieniec kwiatów na miejscowym cmentarzu.
Pozostałe porty były ściśle związane ze współpracą z CENTCOM i znajdowały się w rejonie Zatoki Perskiej.
Port w Zjednoczonych Emiratach Arabskich - Jabel Ali - możemy nazwać portem do którego najczęściej zawijał okręt w misjach transportowych. Transportowane na pokładzie były zarówno łodzie służące do ochrony sił koalicyjnych w porcie, jak również kontenery z różnymi ładunkami w ładowniach okrętu oraz personel. Niestety ze względu na panujący w porcie wysoki prawdopodobieństwo ataku terrorystycznego mimo, że okręt był w nim kilkakrotnie, załoga nie miała możliwości swobodnego poruszania się poza portem, który był chroniony przez siły amerykańskie i miejscowe siły ochrony.

Port w Bahrajnie - Mina Salman - możemy nazwać go tymczasową bazą. To tutaj okręt wracał po zrealizowanych misjach, aby załoga mogła odpocząć, zregenerować siły, zaopatrzyć okręt w wodę, paliwo, pobrać zaopatrzenie i wykonać niezbędne naprawy. Tutaj też mieściła się siedziba trzyosobowego zespołu łącznikowego, współpracującego z CENTCOM.

Port w Kuwejcie - Ra's al Qulay'ah - to port do którego zawijał okręt, gdy zadania dotyczyły współpracy z SEALs, elitarną jednostką US NAVY. Tutaj pobieraliśmy na lądowisko łodzie, które były sztormowane w specjalnie do tego przeznaczonych podwoziach. Na okręt mustrowaliśmy obsady tych łodzi wraz z grupą łącznikową. Pobyt w porcie przeważnie trwał bardzo krótko, generalnie związany był tylko z załadunkiem lub rozładunkiem wcześniej wspomnianej grupy. Ze względu na brak jakiejkolwiek ochrony w tym porcie, okręt musiał z własnych sił wydzielać obsady do ochrony ze strony lądu jak i wody. Na szczęście w składzie załogi była grupa z naszej elitarnej FORMOZY, która w pewnym stopniu ułatwiała nam rozwiązanie spraw związanych z ochroną okrętu.
